Dla początkującego zbieracza wyciągnięcie z saszetki krzywo przyciętej karty lub kartonika z dziwnym ząbkowanym brzegiem bywa powodem do frustracji i reklamacji. W świecie zaawansowanych kolekcjonerów sytuacja wygląda jednak zgoła odmiennie. Społeczność pasjonatów skupiona wokół błędów fabrycznych (tzw. misprintów) traktuje takie anomalie jak unikatowe białe kruki, płacąc za spektakularne pomyłki drukarni wielokrotność ceny katalogowej danego stworka.
W internetowych dyskusjach ekspertów od kontroli jakości i kolekcjonerów anomalii regularnie powraca pytanie: jakie błędy fabryczne trafiają się w paczkach najczęściej i które z nich realnie podnoszą wartość kolekcji? Na mojej stronie wielokrotnie przestrzegałem przed podejrzanymi egzemplarzami w poradniku jak rozpoznać podróbki kart Pokémon oraz w ramach projektu bazy podróbek kart Pokémon. Tym razem przyjrzymy się autentycznym pomyłkom maszyn produkcyjnych The Pokémon Company, które legalnie opuszczają fabryki.
1. Krzywe cięcie (Off-Center) kontra prawdziwy Miscut
To statystycznie najczęściej spotykana anomalia, wokół której narosło najwięcej nieporozumień. Użytkownicy forów słusznie zwracają uwagę na fundamentalną różnicę pomiędzy kartą źle wycentrowaną (Off-Center) a faktycznym miscutem:
- Zwykłe przesunięcie ramki (Off-Center): gdy jedna krawędź karty jest grubsza od przeciwległej, mamy do czynienia z niedokładnym prowadzeniem noża. Dla kolekcjonera taka karta jest zazwyczaj bezwartościowa, a w profesjonalnych firmach gradingowych (PSA, BGS czy CGC) skutkuje jedynie drastycznym obniżeniem oceny za centrowanie.
- Prawdziwy Miscut: o błędzie kolekcjonerskim mówimy dopiero wtedy, gdy przesunięcie jest na tyle potężne, że na marginesie pojawia się tzw. alignment dot – mała kropka wyrównania nadrukowana w rogu arkusza, która powinna zostać odcięta przez gilotynę.
- Karty z fragmentem sąsiada: najbardziej spektakularną odmianą miscuta jest sytuacja, w której na karcie widać fragment zupełnie innego Pokémona z tego samego arkusza drukarskiego. Tego typu egzemplarze z naszego Pokédexu osiągają zawrotne kwoty na grupach licytacyjnych.

2. Zgrzane krawędzie (Crimped Cards): uwięzione w maszynie
Drugim niezwykle częstym zjawiskiem w nowoczesnych rozszerzeniach są tzw. karty crimped. Dochodzi do nich na etapie pakowania kart w foliowe saszetki (boostery). Kiedy stosik kart wsuwa się do rękawa foliowego zbyt wolno, górna lub dolna krawędź zewnętrznej karty zostaje uwięziona pod hydrauliczną zgrzewarką termiczną.
W efekcie na papierze powstaje identyczny, prążkowany wzór ząbków, jaki widzimy na zgrzewach saszetek. Kolekcjonerzy zauważają ciekawy detal: ze względu na kolejność układania kart w paczce błąd ten najczęściej dotyka kart o rzadkości Common i Uncommon lub kart kodów do gry online, które znajdują się na skrajnych pozycjach wewnątrz opakowania. Jeśli zgrzewarka dodatkowo odetnie fragment karty, powstaje poszukiwany wariant crimp & cut.

3. Plamy z tuszu i pączki drukarskie (Printer Hickies)
W procesie druku offsetowego miliony arkuszy przesuwają się pod cylindrami farbowymi z ogromną prędkością. Gdy na wałku drukarskim osiądzie drobinka kurzu, zaschnięty paproch z papieru lub skrzepnięty pigment tuszu, tworzy się zjawisko znane w poligrafii jako hickey.

Na gotowej karcie objawia się to niewielką, okrągłą plamką farby z charakterystyczną pustą obwódką w środku, przez co społeczność często nazywa ten defekt błędem pączka (donut error). Choć drobne kropki tuszu są traktowane po prostu jako brud produkcyjny, duże i wyraźne plamy deformujące twarz Pokémona bywają chętnie poszukiwane przez miłośników ciekawostek.
4. Przebijająca folia (Holobleed) oraz brakujące tłoczenia
W nowożytnych seriach, zwłaszcza w późniejszych setach z ery Sword & Shield oraz w erze Scarlet & Violet, prawdziwą plagą stał się tzw. holobleed. W poprawnie wydrukowanej karcie metaliczna powłoka holograficzna powinna być widoczna wyłącznie w wyznaczonym okienku ilustracji. W przypadku holobleedu warstwa kryjąca jest zbyt cienka, sprawiając, że cała karta – łącznie z polami ataków i opisów – mieni się w świetle tęczowymi refleksami.

Równie fascynującym, choć znacznie rzadszym błędem jest brak tekstury (Missing Texture). Dotyczy on kart rzadkich typu Ultra Rare i Secret Rare, które fabrycznie powinny posiadać chropowatą, przypominającą odcisk palca fakturę. Karty, które przypadkowo ominęły etap tłoczenia i opuściły fabrykę idealnie gładkie i śliskie, należą do najbardziej cenionych współczesnych anomalii.

Wada czy majątek? Uwaga na domowe podróbki
Wielu komentujących na forach słusznie studzi emocje: sam fakt posiadania uszkodzonej karty nie oznacza automatycznie wielkiej wygranej. Większość drobnych wad fabrycznych jest traktowana przez profesjonalne domy aukcyjne po prostu jako uszkodzenie mechaniczne, które obniża rynkową wycenę egzemplarza, o czym warto pamiętać sprawdzając oferty na platformach handlowych, o których pisałem w tekście badającym jak wygląda rynek i wycena kart na Cardmarket.
Co gorsza, wraz ze wzrostem popularności tego niszowego hobby w sieci pojawiła się plaga fałszywych misprintów. Oszuści kupują niepocięte arkusze lub niszczą zwykłe karty domowymi narzędziami – przycinają brzegi nożyczkami introligatorskimi udając miscuty lub zaciskają krawędzie szczypcami, próbując symulować zgrzew maszynowy. Prawdziwy błąd fabryczny zawsze posiada specyficzne cechy technologiczne, które są w stanie zweryfikować wyłącznie doświadczeni rzeczoznawcy certyfikowanych firm gradingowych, takich jak CGC oferujące dedykowane oznaczenia błędów (Error Label).
A jak wygląda Wasza kolekcja? Trafiliście kiedyś w swoich paczkach spektakularnie zgrzaną kartę lub egzemplarz z widoczną kropką wyrównania, który dumnie trzymacie w klaserze, tak jak opisuję to w moim poradniku dla kolekcjonera Pokémon TCG? Dajcie znać w komentarzach pod wpisem, wpadajcie na nasz serwer na Discordzie i koniecznie odwiedzajcie mój profil TikTok (@vulpister) po unboxingi, weryfikacje oryginalności i ciekawostki ze świata karcianki Pokémon!







































Dodaj komentarz