Mój 4-letni syn już testuje nowe zestawy LEGO Pokemon, a ja testuje je razem z nim. Wszystko dlatego, że te zestawy nie są idealne, a niektóre decyzje projektowe zastanawiają nawet mnie – inżyniera. Dlaczego można było to zrobić lepiej i jak sobie z tym poradziliśmy?
Na początku Jakub nie był przekonany do zestawów LEGO Pokemon. Nie wszystkie mu się podobały. No ale bardzo mocno przekonał się do nich po prezentacji na żywo w sklepie LEGO Store w Poznaniu. Tam zakochał się w zestawie w którym jest Squirtle, a niedawno dokupiliśmy jeszcze zestaw w którym znajdują się Bulbasaur i Bidoof. Zabawy jest mnóstwo, synowi bardzo się podoba i koniecznie musi być ze Smart Klockiem.
No ale co jakiś czas muszę mu pomagać. Z czym? Na przykład z podczepieniem lub odczepieniem pewnych klocków, lub naprawą „zniszczonych” Pokemonów. O co dokładnie chodzi? O moim zdaniem nie do końca dobre decyzje projektowe w nowych Pokemonach z zestawów LEGO Pokemon. Już tłumaczę i to na konkretnych przykładach, a nawet na filmie! O tutaj:
Zestawy o których mowa w artykule:

Squirtle
ma najmniej problemów
Zestaw ze Squirtlem ma paradoksalnie mało problemów (i nie są one tak krytyczne, że zdecydowałem się na przebudowę Pokemona). ALE MA. Mówi to wam rodzic, że pierwsze co, to odczepcie antenę z pojazdu terenowego Squirtla. My co chwilę ją gubiliśmy, odpadała nam i baliśmy się, że zginie nam na zawsze. Razem z synem zdecydowaliśmy, że trafi do zestawu LEGO City Komisariat Policji. Tam, identyczną antenę zgubiliśmy.

Samo używanie Smart Bricka jest dość w porządku. U Squirtle’a wyciąga się brzuszek, następnie żółty kwadratowy element nakłada na smart klocek i potem wkłada go w całości do brzucha Squirtle.
Nadmienię tu, że mam ogólny problem z „brzuchami” i „głowami” Pokemonów, w miejsce których trafia smart brick. Otóż pozostały „brzuch” Squirtla trzeba odłożyć na bok i w czasie korzystania ze Smart Bricka nie jest używany. Łatwo może się gdzieś zapodziać. No i nie wiem, moim zdaniem można to było zrobić lepiej. Zaprojektować Pokemony tak, by nie trzeba było wyciągać elementów z gotowych już złożonych Pokemonów. Można by smart klocek wkładać gdzieś od boku, w jakimś ukrytym miejscu, wsuwać poprzez jakieś zapadnie, czy klapki, albo dokładać tak, by nie trzeba było wyciągać innych elementów.


i Bidoof
bez mózguTrochę jestem zaskoczony bo mam ten zarzut do wszystkich projektów Pokemonów. Przecież mówimy o LEGO, tu jest milion możliwości jak można by to zrobić lepiej. Podłączanie smart klocka do Pokemona to jedna z najsłabszych decyzji projektowych zestawów LEGO Pokemon i tyczy się wszystkich projektów.
Jestem w stanie jedynie zrozumieć decyzję projektową umieszczenia Smart Brick tak, by się świecił i był dobrze słyszalny, oraz w pobliżu smart tagów z którymi reaguje. Ale czy to był wybór „mniejszego zła”? Trudno mi ocenić.
W każdym razie, Squirtle należy i tak do projektów Pokemonów, w którym Smart Brick wyciąga i wkłada się najłatwiej. Mimo wszystko potrzeba do tego trochę siły, a mój syn dopiero po jakimś czasie nie potrzebował mojej pomocy w sprawie wyciągania i umieszczania smart klocka.
Czemu masz głowę na pół?
Mimo wszystko Squirtle cierpi na inną przypadłość. Ze względu na swoją budowę możemy łatwo wyrwać mu jego muszlę.

Ale najczęściej to urwiemy mu kawałek brzucha, bo dwa podłużne klocki zlokalizowane wokół Smart Bricka odpadają bardzo łatwo i wiele razy je zgubiliśmy.

Bulbasaur woła o pomstę do nieba
Teraz opowiem wam o NAJGORSZYM projekcie który mamy. O projekcie Pokemona Bulbasaura.

Już w trakcie składania jego roślinnej bulwy zgodnie z instrukcją coś mi nie pasowało. Otóż bulwa Bulbasaura bardzo łatwo odpada i wychodzi z jego ciała. Wystarczy LEKKO złapać i pociągnąć bulwę do góry – by odpadła z Pokemona. Bulwa to takie naturalne miejsce, gdzie rączki dziecka zawsze ją łapią i trzymają w ten sposób Pokemona. Oj ile było z tym problemów.

Kolejnym problemem jest to, że smart klocek wkładamy Bulbasaurowi DO MÓZGU (no dobra, „do wewnątrz” twarzy). Oznacza to, że Bulbasaur (jak i posiadany przez nas Bidoof) wymaga WYCIĄGNIĘCIA całej twarzy żeby włożyć do niego Smart Klocek. Twarze Pokemonów to klocki 4×4. Zdjęcie twarzy Bulbasaura jest praktycznie niemożliwe nawet przez dorosłego bez podważenia tego klocka jakimś ostrym przedmiotem (paznokciem nie daję rady). Co ciekawe Bidoof NIE MA takiego problemu. Wszystko dlatego, że w obu Pokemonach zastosowano różne mechanizmy łączenia głowy z twarzą, co ilustruje poniższe zdjęcie.

Dlaczego zastosowano dwa różne projekty? Nie wiem. Ale Bidoof działa bardzo dobrze, a zdjęcie twarzy Bulbasaura woła o pomstę do nieba. Jestem przekonany, że nawet nastolatki mają problem ze zdjęciem tego klocka.
Bulbasaur i Bidoof również muszą mieć wyciągnięte klocki z twarzy by włożyć Smart Brick. Aż dziwne, że jeszcze ich nie zgubiliśmy.

Postanowiłem przebudować projekt Bulbasaura. Zmieniłem klocki pod jego twarzą i dodałem klocek łączący jego bulwę z resztą ciała. Nie jest idealnie, ale duuuużo lepiej niż w oryginale. Możecie różnice ocenić sami.



Bidoof wygrywa starcie
Najmniej problemów mamy z Bidoofem. Twarz ładnie odchodzi od głowy i można łatwo umieścić Smart Brick. Sam projekt Pokemona jest zwarty i stabilny i oprócz ewentualnego wysunięcia się „włosków” z głowy – nie mamy z nim żadnych problemów. A przynajmniej nie ma on takich problemów, jak pozostałe Pokemony które posiadamy.

LEGO Pokemon to fajny bajer. Ma wzięcie w domu
Odkąd mamy nasze pierwsze zestawy LEGO Pokemon (czyli od 6 dni) mogę powiedzieć, że młody cały czas codziennie się nimi bawi i nie pozwala ich schować. Smart Brick codziennie musi być ładowany, a czasami dwa razy dziennie (dodam tylko, że ładowanie klocka trwa 2 godziny i daje to około 40-45 minut zabawy).
Zestawy Smart z Pokemonami BARDZO spodobały się mojemu synowi, ale wiem, że poluje jeszcze tylko na dwa. Jego ukochany domek na drzewie Pikachu, oraz na Jigglypuffa, któremu spodobało się to, że ma głośniki, mikrofon i śpiewa. Ja sam dla siebie chcę jeszcze sprawić sobie zestaw z Gengarem bo mi się ten właśnie najbardziej podoba.
Zestawy które niedługo pojawią się u nas w domu:
Więc moim zdaniem LEGO zdało test zestawami Pokemon, bo widzę, że mają one wzięcie u dzieciaków. Dorośli mają dla siebie swoje zestawy 18+ które ułożą i postawią na półce. Ja z synem bawię się Squirtlem i Bulbasaurem i mnie zabawa również sprawia ogromną przyjemność, bo same zestawy są na prawdę fajnie interaktywne i nadal to są klocki LEGO z których można zbudować wszystko. Cały czas moim największym zarzutem są dźwięki Pokemonów wydawane przez Smart Brick. Są mechaniczne, sztuczne i nie odpowiadające prawdziwym dźwiękom Pokemonów ani z gry, ani z anime. Nie mogę tego przeboleć.
Ale same zestawy mogę polecić każdemu rodzicowi. Nie wszystkie oczywiście bo ich jest już teraz dość duża liczba. Ale rzeczywiście – sprawiają frajdę z zabawy i dziecku i rodzicowi.













































