Recenzja Pokemon Champions powstała dzięki wsparciu Dystrybutora Nintendo Polska, który wsparł serwis Pokewaw.pl kodami startowymi do gry oraz Battle Passem. Serdecznie dziękuję!
Jeśli cieszyliście się w końcu na specjalną dedykowaną aplikację do walk, która będzie świetna i profesjonalna (i wykorzystana na oficjalnych turniejach Pokemon!) to mam dla was trzy wiadomości. Taka gra powstała! I będzie na oficjalnych turniejach! I…. czegoś jej brakuje.

Nie będę ukrywał. Nie jarałem się Pokemon Champions i nie jaram się nadal. To jest gra o walkach i tylko walkach, a ja nie jestem fanem walk Pokemon jeśli to jest jedyne, co mamy robić. A w Champions to jest jedyne, bo nie ma tu ani fabuły, ani hodowania Pokemonów, ani nawet wymian między użytkownikami. Tylko walczysz, walczysz i jeszcze raz walczysz.
I takie gry też są potrzebne! I to świetnie, że wyszła taka oficjalna, która w końcu pokona nieoficjalne Pokemon Showdown.
Tyle, że nie.
I Showdown może spać spokojnie, dopóki TPCi nie będzie chciało jej ubić jako nieoficjalnego symulatora walk Pokemon. Bo Champions na pewno jej nie ubije.
Trochę więcej o walkach
Zanim przejdę do faktycznej oceny Champions, poczytajcie moją hisotorię o walkach Pokemon. To jest historia którą wymyśliłem w mojej głowie o tym, dlaczego TPCi wypuściło Pokemon Champions.
Wymyśliłem sobie tę historię, ponieważ próbuję autentycznie zrozumieć, czemu w ogóle powstało Pokemon Champions, skoro wszystkie walki były zawsze w grach Pokemon i były tam zrealizowane dobrze.
Otóż TPCi ma różne gry Pokemon i wiadomo, że walki turniejowe oficjalne mistrzowskie, odbywają się tylko w tej najnowszej głównej (oczywiście olano BDSP, czy Legends). Co chwile trzeba było banować jakieś Pokemony, coś tam zmieniać bo ludzie kombinowali, no i ta baza ludzi stawała się coraz mniejsza, bo wszystko się profesjonalizowało i mało który szaraczek chciał wchodzić do walki z top drużynami, a nie miał czasu budować swojej. No i doszły hakowane Pokemony, które stały się plagą i problemem z którym TPCi nie potrafi sobie poradzić od lat. No i grę trzeba było kupić! Co prawda nadal miliony ludzi mają grę, ale…. no jakby tak wypuścić coś darmowego, czym dałoby się sterować lepiej?
No i wpadli na pomysł.
Powstało Pokemon Champions.
Pokemon Champions jest darmową grą wydaną na razie wyłącznie na Nintendo Switch i Nintendo Switch 2, a w przyszłości mającą pojawić się również na urządzenia mobilne.
W Pokemon Champions budujemy sobie drużynę walczącą i walczymy. Tyle i aż tyle. Drużynę możemy wybudować ze zdobywanych w „grze” Pokemonów, lub zapraszając je z Pokemon HOME. Pokemony z HOME nie przechodzą do Champions, tylko je „odwiedzają”, więc nie usuwają się z boksów z HOME (ale są formalnie niedostępne do wymian, czy innych transferów).

Gra oferuje nam na start proste i zaawansowane poradniki omawiające mechanikę walki, które są dobrym wprowadzeniem przygotowującym nas do bitw. Zanim stoczycie swoją pierwszą walkę PvP – złożycie swoją pierwszą stałą drużynę, ale na pewno nie z tych Pokemonów które byście chcieli. Wszystko dlatego, że w Pokemon Champions jest na ten moment 187 Pokemonów i to są tylko Pokemony po ewolucji. Nie powalczycie sobie Squirtlem, bo rozniesie was Blaziken
(poważnie) i to jest logiczne, ale nie powalczycie sobie też moim ulubionym Pokemonem – Toxtricity
, bo tak zły TPCi przykazał i musicie go słuchać.

Walczmy więc!
Czas na walkę! Walczyć możemy wyłącznie przeciwko żywym przeciwnikom – innym graczom (no chyba, że robimy tutorial), co dla mnie jest ogromnym minusem, bo testowanie drużyn dzieje się wyłącznie na żywym przeciwniku, a nie można sobie sprawdzić wcześniej czy taka ekipa w ogóle ma sens.
Możemy walczyć z innymi na różne sposoby, mamy walki 1 na 1 Pokemon, 2 na 2 Pokemony i… i w sumie to tyle. Ale po prawdzie, w każdej grze Pokemon jest tak prosto. Oprócz walk rankingowych, są tu też casualowe bitki i walki ze znajomymi.
No dobra, szału nie ma, a co jak już wybierzemy się na arenę? Otóż z naszej drużyny 6 Pokemonów wybieramy tylko 3 i nimi walczymy (w walce 1 na 1 Pokemon na raz). Czemu? Nie wiem. Czy mi to pasuje? Nie.
Dobra, przejdźmy więc w końcu do tej walki. Otóż samo mięso jest tu raczej „kiepskiej jakości”. Animacje walk nie porywają, nie da się przewinąć napisów, powiadomień o statusach, czy animacji (zawsze robię to w każdej grze Pokemon, w której mogę, bo w ostatnich już nie mogę).

W ogóle o animacji to muszę napisać więcej, bo gra ma tak toporne animacje jak te z Sun/Moon, czy Sword/Shield. Pokemony i postacie zachowują się jak roboty sterowane po linii. Animacje ataków są bardzo nierówne, niektóre są śliczne i świetnie pasują do danego Pokemona, a niektóre to tragedia na resorach. W ogóle gra jest niezwykle mało dynamiczna i dość toporna. Jeśli ktoś mi powie, że dlatego, że ma też wyjść na mobilki i dlatego wszystko jest tu tak uproszczone i robotyczne, to wyśmieję, bo większość telefonów komórkowych potrafi dużo więcej niż się komukolwiek wydaje (a nie zdziwiłbym się, gdyby gra na telefonie działa lepiej jak ma chociażby Pokemon Unite).
Do samych walk dodam tylko swoje 3 grosze, bo na więcej nie zdecyduję się jako osoba, która w walkach nie siedzi (i wam to otwarcie mówi). Otóż walki z innymi są… całkiem ok. Jak już przyzwyczaiłem się do toporności, to walczenie sprawiało mi nawet przyjemność, a wiele w tym zasługi systemu turowego, który lubię i który skłania do myślenia (na was patrzę Legends: Z-A). Więc powiem szczerze, że granie w Champions nawet miało momenty sprawiania mi frajdy.


Nie będę się wypowiadał o tym co pisaliście u mnie na Discordzie i o tym co można znaleźć w internecie. Ludzie wyłapali setki błędów, nielogiczności i problemów. No i oni zapewne ocenią grę trochę inaczej. Zwracam na to uwagę, bo ja zapewne nigdy nie wyłapałbym nawet, że to jakiś błąd, tylko uznałbym, że tak musi być.
Kto w to gra? Dla kogo to gra?
Minęło już kilkanaście dni od wydania Pokemon Champions i mam wrażenie, że… coś nie pykło. O grze mało kto mówi, na naszym Discordzie oprócz wyśmiewania kolejnych błędów to o grze cisza. Moja lista znajomych jak na grę Pokemon jest niezwykle biedna, a ich ostatnie logowanie nie wróży grze dobrze.


Zastanawiałem się, czy… Pokemon Champions spełnił swoją rolę? Z jednej strony – przyjęcia nowych graczy, którzy nie mieli tak do czynienia z VGC, a z drugiej – obsłużenie weteranów? Na ten moment dla mnie obie odpowiedzi brzmią „nie”. Przed grą jeszcze dużo pracy i nie mówię tu o samych poprawkach błędów. Pokemon Champions trapi to samo co Pokemon Friends. Nie ma tu co robić. Jeśli komuś nie znudzi się 10 walka z rzędu to znaczy, że gra jest dla niego. Ale cała reszta powalczy dzień, dwa, a potem odstawi grę na bok. Champions nie ma nic, co by przyciągało do gry na dłużej (oprócz przygotowań do turnieju), albo sprawiło, że chciałoby się do gry wejść przynajmniej częściej niż raz w tygodniu.
I teraz wiecie. Walki w innych grach Pokemon polegały na tym, że tam były turnieje, walki, ale była też fabuła i zbieranie, dlatego się grało i gdzieś tam pobocznie wskakiwało do tej części PvP. A tu? Tu tego nie ma, dla mnie tu po prostu nie ma co robić.
To nie gra. To bardziej aplikacja.

Czy gracze VGC zostali (lub zostaną) zaopiekowani? Trochę wątpię. Co przyniesie przyszłość gry? Trudno powiedzieć. Zbudowano całkiem w porządku bazę i może właśnie o to chodziło. To ma być jak stadion piłkarski. Wykorzystywany głównie do meczów (lub dużych koncertów) przez kilka dni, a w ciągu roku stoi pusty i gotowy do działania w każdej chwili.
No ale w tym stadionie brakuje jeszcze ładniejszej trawy, trybun i samych widzów.
I mówi to osoba, która nie lubi walk z innymi i omija PvP, czy VGC. Mówi to też osoba, która nie zna się na walkach i nie rozumie działania niektórych przedmiotów czy mechanik. Mówi to wam też osoba, do której również skierowane jest Pokemon Champions.
Ja bawiłem się całkiem dobrze. Ale krótko. Wracam do Pokopii! A Wam życzę powodzenia na turniejach!
Pokémon Champions

Platforma: Nintendo Switch, Nintendo Switch 2
Deweloper: The Pokemon Works
Wydawca: Nintendo, TPCi
Data wydania: 8.04.2026
Ocena vulpiego:
6,5/10

























