Skanowanie twarzy i dowody osobiste na karcianki. Japonia walczy ze skalperami, ale leczy objawy, a nie chorobę

Oficjalne sklepy Pokémon w Japonii przechodzą na wyższy, niemal inwigilacyjny poziom walki ze skupywaniem towaru przez handlarzy. Systemy rozpoznawania twarzy, weryfikacja tożsamości przez rządowe dokumenty na stronie internetowej i limit jedno wejście na dzień. Na papierze brzmi to jak potężny cios w scalperów, ale spójrzmy na to bez emocji. Przeanalizowałem nowe decyzje The Pokémon Company i wyciągam proste wnioski: to krok w dobrą stronę, ale w ogólnym rozrachunku małe łatanie dziury w przeciekającym kadłubie, bo problem leży znacznie, znacznie głębiej.

Skany twarzy i dowody w oficjalnych sklepach

Od 31 lipca do 16 sierpnia w pięciu wybranych, tymczasowych sklepach Pokémon Card Store w Japonii (m.in. w AEON Mall Natori czy Chofu PARCO) rusza testowy, bezwzględny system walki ze skalperami. Każdy klient powyżej wieku szkoły podstawowej, który będzie chciał wejść do sklepu lub odebrać bilet do kolejki, musi poddać się automatycznemu skanowaniu twarzy.

Założenia są banalne i w pełni zautomatyzowane:

  • Jedno wejście i jeden bilet do kolejki na osobę dziennie.
  • Jeśli system wykryje drugą próbę wejścia tego samego dnia, automatycznie odrzuci weryfikację i nie wpuści klienta.
  • Samowolne wyjście ze sklepu bez zgłoszenia obsłudze skutkuje natychmiastowym, stałym blokiem na powrót tego samego dnia.

Ta drastyczna zmiana nakłada się na to, co niedawno wprowadzono na japońskiej stronie Pokémon Center Online, gdzie konto trzeba weryfikować rządowym dowodem tożsamości (system My Number). Wszystko po to, by zwykli fani i dzieciaki mogły kupić wymarzoną paczkę po sugerowanej cenie detalicznej, zamiast odbijać się od pustych półek.

Kropla w morzu potrzeb – dlaczego to nie powstrzyma problemu?

Inicjatywę mającą na celu ochronę dzieci i ułatwienie im zakupu klocków czy kart potrafię bardzo mocno pochwalić, bo na własne oczy widzę, jak patologiczne rozmiary przybrał ten rynek. Problem polega na tym, że przeniesienie ciężaru walki ze skalperstwem na poziom fizycznego sklepu to jak próba zatamowania kałuży w jednym mieście, podczas gdy cały kraj stoi pod wodą.

@vulpister

SCALPING KART POKEMON SIĘ SKOŃCZYŁ! chciałbym żeby tak było po tym co wprowadza teraz Japonia ale to żadne utrudnienie dla scalperow i problem cały czas będzie narastał #pokemon #pokemonpolska #pokemonjapan #ptcg #pokemoncards

♬ Sunset Circuit – Ink Realm

Po pierwsze, ten drastyczny system wprowadzany jest lokalnie w Japonii, podczas gdy potężny problem czarnego rynku i wykupywania nakładów dotyczy absolutnie każdego zakątku globu. Całkiem niedawno pisałem o tym, że chociaż wydrukowali 10 miliardów kart rocznie, w sklepach i tak są puste półki. Popyt i szaleństwo w TCG dawno przerosły moce przerobowe jakichkolwiek drukarni.

Po drugie – i najważniejsze – sprawdzanie twarzy w salonie detalicznym w żaden sposób nie dotyka fundamentu problemu. Prawdziwy i najbardziej szkodliwy scalping wcale nie odbywa się tak, że pan w dresie stoi pięć razy w kolejce po dwie paczki do stacjonarnego sklepu (chociaż takie przykłady też są, to chodzi mi o to, że scalperzy działają dużo bardziej hurtowo).

image 17

Dziś duzi handlarze i spekulanci działają na o wiele wyższym poziomie:

  • Układają się bezpośrednio na poziomie hurtowni, odkupując całe palety towaru, zanim te w ogóle trafią na półki sklepowe.
  • Zakładają własne, fikcyjne lub małe sklepy hobbystyczne, kupując produkty masowo prosto od dystrybutorów, po czym wcale nie wystawiają ich do tradycyjnej sprzedaży w detalicznej cenie, tylko od razu ładują na portale aukcyjne z dwukrotną przebitką.

Mieliśmy już przykłady, gdzie skalperzy wykupili Phantasmal Flames z Pokemon Center jeszcze przed premierą, wyciągając pakiety za pomocą botów z oficjalnych serwerów. Skanowanie twarzy żywego człowieka przy kasie w sklepie w Tokio nie ma na ten proceder absolutnie żadnego wpływu.

obraz 2026 07 26 230337678

Utrapienie dla uczciwego klienta

Mam spore wątpliwości, czy rzucanie takich barier technologicznych nie obróci się w pierwszej kolejności przeciwko uczciwym zbieraczom. Wymóg skanowania biometrii czy podpinania dokumentów tożsamości pod zakupy kart papierowych brzmi absurdalnie i mocno utrudnia codzienne życie zwykłym ludziom. A handlarze i tak znajdą sposób – zaczną opłacać podstawione osoby, by raz dziennie wchodziły zrobić dla nich zakupy.

Doszliśmy do momentu, w którym skalperzy niszczą rynek TCG i ludzie odchodzą z karcianki, bo mają dość ciągłej walki o jakikolwiek produkt. Zamiast budować ścisłe systemy monitoringu i inwigilacji w sklepach dla dzieciaków, wydawca powinien zreorganizować proces dystrybucji na poziomie hurtowym i realnie wpłynąć na dostawy. Pamiętamy przecież, jaka wybuchła swego czasu ogólnoświatowa afera o kartę Pokemon w muzeum – to była głośna europejska sprawa.

Wprowadzone w Japonii środki to jasny sygnał, że wydawca widzi pożar, ale na ten moment próbuje gasić go szklanką wody. Dopóki system hurtowy będzie dziurawy jak sito, a towary będą znikać w magazynach zanim dojadą do centrów handlowych, skanowanie twarzy pozostanie jedynie ładnym zabiegiem wizerunkowym, który najmocniej uderzy w zwykłego klienta. Jeśli chcesz podyskutować ze mną o tym, jak wygląda sytuacja na naszym rodzimym rynku, wpadaj na mój discord bo już ten temat też obgadaliśmy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Menu:

ostatnie wpisy:

Pokewaw.pl

Dla trenerów (i ich rodziców!), którzy chcą więcej.

Pokewaw to największy polski serwis fanowski, całkowicie poświęcony światu Pokémon, skierowany dla dzieci i ich rodziców. Znajdziesz u nas bazę kart Pokémon Pocket, a także wywiady, czy felietony. Piszemy nie tylko o grach, ale też o zabawkach, książkach i karciance Pokémon. Od lat tworzymy miejsce, które łączy społeczność Trenerów Pokémon w Polsce i dostarcza im najbardziej aktualnej i kompleksowej wiedzy.

wersja 9.5
Pokewaw.pl (wcześniej WAW Pokemon) działa od 22.04.2014 r.
Kontakt ze mną

Zobacz więcej:

Serwis prowadzi vulpister – tiktok.com/vulpister × vulpi.pl