W sieci wylądowały właśnie niezwykle konkretne przecieki prosto z Reddita. Zdjęcia pudełek trzech nadchodzących zestawów, które mają zadebiutować w sierpniu 2026 roku, ujawniają nową linię o nazwie Smart Play.



Smart Play, czyli interaktywny skok na kasę?
Zanim przejdę do samych stworków, muszę wyjaśnić, czym w ogóle jest ta nowa podseria. Spójrzcie na żółte paski po prawej stronie pudełek. LEGO wprowadza system kompatybilny z tak zwanym Smart Brickiem. Na modelach widzimy specjalne płytki / kody (Smart Tagi), na które klocki mają reagować.
Brzmi znajomo? No jasne, to przecież kalka mechaniki z LEGO Super Mario. Najgorsze jest jednak to, że sam inteligentny klocek (Smart Brick) nie będzie dołączony do tych tańszych zestawów. Żeby to w ogóle działało, rodzice będą musieli dokupić go osobno (lub w droższym zestawie startowym, jak chociażby w zapowiedzianym Domu Pikachu
). Bez tego dostajemy po prostu zwykłe, małe budowle.
A jak wyglądają same Pokemony?
1. Cubone
kontra Duch Gengara (72166)
- Liczba elementów: 452
- Cena: ok. 220 zł
- Co znajdziemy w środku: Zdecydowanie najciekawszy zestaw z tej trójki. Dostajemy fioletowego Gengara z wielkim językiem, który stoi na dachu klimatycznego, fioletowo-czarnego ołtarza. Na dole biega uroczy Cubone z kością w łapie. W zestawie widać też mały pilar, Ultra Ball oraz aż 4 Smart Tagi do interakcji. Wizualnie Gengar
broni się świetnie (i wiecie co? Potencjalnie z tych wszystkich zestawów ten bym kupił).

2. Dzika potyczka Charmandera z Geodude
’em (72157)
- Liczba elementów: 98
- Cena: ok. 90 zł
- Co znajdziemy w środku: Malutki, budżetowy set przedstawiający fragment kamiennej jaskini. Mamy tutaj Charmandera, który w tej skali ucierpiał najbardziej – jego głowa jest kwadratowa i wygląda dość pokracznie (nawiązanie do Pokemon Quest?). Obok niego lewituje Geodude (zawieszony na przezroczystym klocku). Zestaw zawiera 2 Smart Tagi. Geodude będzie chyba strzelał dyskami które są pod nim.

3. Koncert Jigglypuffa (72159)
- Liczba elementów: 88
- Cena: ok. 42 zł
- Co znajdziemy w środku: Najtańsza propozycja. Jigglypuff
zbudowany z różowych klocków (całkiem zgrabnie wyszły im uszy i grzywka) stoi na małej scenie w otoczeniu dwóch wielkich głośników i złotego mikrofonu. W pudełku znajdziemy 1 Smart Tag.

Czy warto na to czekać?
Nie owijam w bawełnę – mam potężne i mieszane uczucia. Z jednej strony, po kosmicznie drogich zestawach z początku roku, cieszę się, że LEGO daje w końcu coś, co rodzic może kupić dziecku bez czyszczenia konta do zera. Gengar wygląda super, a mój syn go uwielbia i pewnie będzie go chciał, Jigglypuff też daje radę.
Z drugiej strony – znowu do porzygu wałkowana jest pierwsza generacja (Kanto). Ile można? Ile razy mam oglądać tego samego Charmandera? No i ta nieszczęsna technologia. Pakowanie do małych zestawów płytek interaktywnych, które bez dokupienia „głównej bazy” są bezużyteczne, to słabe zagranie marketingowe. Jeśli szukacie czystej radości z budowania, to te małe sety (szczególnie jaskinia Charmandera) mogą przynieść lekki zawód przez swoją prostotę. Gengar za to ląduje na mojej liście do sprawdzenia!
Natomiast już wolę TAKIE interaktywne zestawy, które nie będą kurzyć się na półce za miliony monet, niż te kloce, które zaprezentowali wcześniej. Zobaczymy co przyniosą kolejne wydania.
A wy planujecie kupić jakiś z tych zestawów?























