Pokémon Pokopia to zaskakująca perełka którą możecie ograć na Nintendo Switch 2. Gra 10/10 doczekała się swojego DLC i darmowego update. Czy warto się nimi zainteresować?
Najprostsza odpowiedź brzmi BARDZO WARTO.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora gier Nintendo – CQE, które przekazało DLC do gry Pokemon Pokopia do recenzji. Dziękuję!
Ja już w recenzji wspominałem, że są pewne drobne rzeczy, które poprawiłbym w Pokopii. Strzelałem też, że DLC wyjdzie i w sumie prawdę mówiąc dość szybko dostaliśmy pierwsze informacje, że owszem DLC jest w produkcji, a dopiero potem wyszło na jaw, że składa się z 3 części.

Niedawno została nam udostępniona pierwsza część – Bubbly Basin i po spędzeniu z nią kilkunastu godzin już teraz mogę wam powiedzieć, że do Pokopii warto wrócić.
Kolejna piękna katastrofa
DLC Bubbly Basin zaprosiło nas do nowej krainy/miasta, którym jest zatopione Cerulean City z gier pierwszej generacji. Kolejne klasyczne miasto, które spotkała katastrofa naturalna. Już na samym starcie zwracam uwagę, że jakieś 80% aktywności miasta wykonujemy pod wodą, ale nie wszystko jest zatopione i są pewne miejsca (zwłaszcza pod ziemią) gdzie możemy stąpać suchą stopą macką.
Do podwodnego sterowania jeszcze wrócę, ale zanim to, oceńmy samo „miasto” Bubbly Basin. Bo warto to od razu napisać, że zatopione miasto wygląda bajecznie. Jest bardzo kolorowe i ładnie zaprojektowane, dzięki temu że twórcy dodali rafę koralową i wiele nowych bloków związanych z podwodnym światem. Moim zdaniem jest to jedna z najładniejszych (zaraz po Sparkling Skylands) krain jakie znajdziecie w Pokopii.

Podoba mi się też rozmieszczenie krainy, bo mam wrażenie, że jest tu dużo mniej takich „pustych” miejsc, w stosunku do tego co było w innych światach. Co kawałek znajduje się tu jakiś zniszczony budynek, jaskinia, czy ukryte przejście. Mam też wrażenie, że twórcy postarali się by więcej skarbów i ukrytych miejsc było właśnie tutaj. Trzeba się trochę dokopać by znaleźć sklep rowerowy, który zawsze w Cerulean się mieścił. Niektóre notatki rozsiane po świecie dokładają kolejne lore Pokemonów i potwierdzają niektóre teorie (np. że Pokopia dzieje się w timeline Let’s GO Pikachu/Eevee, a nie Red, Blue, Yellow), a poszukiwacze i fani Starmie
będą mieli kupę roboty by zbudować jej habitat!

Jak się pływa?
Ja mam zawsze wielkie obawy o to, jakie sterowanie i udziwnienia wymyślają twórcy gier, które dzieją się pod wodą. W końcu woda to wdzięczne medium w którym poruszamy się we wszystkich możliwych kierunkach – również góra-dół, a nie tylko w poziomie. Oznacza to, że zawsze jakaś gra musi dodawać jakieś udziwnienia, a to imitacja pływania i falowania, a to trudne sterowanie, a to toporna kamera, która pod wodą zachowuje się jak szalona. Pragnę więc poinformować, że twórcy Pokopii wyszli z tej batalii obronną ręką.
Ale nie oznacza to, że jest idealnie.
W Pokopii woda zachowuje się jak powietrze. W ogóle jej nie czujemy. Jeśli odblokowaliście Magnemite
i lewitujecie sobie jak checie po planszy, to w wodzie zachowujecie się jako Ditto
TAK SAMO z tym, że po prostu lekko opadacie na dno. W grze w ogóle nie czuć wody, oporu, ani żadnych utrudnień. Czasami w ogóle zapominałem, że jestem w wodzie bo… w sumie przyzwyczaiłem się do bąbla powietrza, który nosi Ditto i jakoś… zapominałem w ogóle, że jestem w wodzie.
Sterowanie jest bardzo dobre, ale nie idealne. W sensie… Bardzo dobrze rozwiązane z jednym problemem. Zwłaszcza na początku jak wskakujemy do wody i chcemy gdzieś szybko popłynąć to układ przycisków sprawia, że zamiast tego najczęściej zmieniamy nasz skill zamiast przyspieszać, czy nurkować. Taka drobna upierdliwość spowodowana głównie pamięcią mięśniową i tego, że jeden przycisk odpowiada za wiele akcji (inne na powierzchni i inne pod wodą).
Ale co mogę powiedzieć to to, że wodne sterowanie jest płynne, responsywne i zrozumiałe. Jest na bardzo wysokim poziomie i wiele gier od Pokopii mogłyby się wiele nauczyć.

Wiele nowych i wiele starych rzeczy
DLC Pokopii łączy się razem z darmowym update gry, który przyniósł WIELE nowości, usprawnień i ulepszeń. Z tego powodu mój mózg zaczął traktować darmowy update jako część DLC. A jak się okazuje – nie trzeba mieć DLC, żeby skorzystać z wielu usprawnień, które dodano do gry.
Zacznijmy więc od tych ulepszeń, zmian i nowości, które są za darmo – dla wszystkich (i to będzie tylko bardzo wąska, wybrana grupa, którą uważam, za ważną):
- Dodano DIVE – można teraz nurkować w grze
- Można budować domy i struktury pod wodą
- Można „bulkowo” przenosić przedmioty między plecakiem a skrzyniami
- Można wywalać rzeczy do koszy na śmieci! (koniec ze śmieceniem w Dream Island!)
- Jeść można teraz jak jesteśmy zamienieni jako inne Pokemony. Można też wciągać tak leżące przedmioty!
- Można masowo oceniać relikty. Do 10 sztuk na raz!!!!
- Zwiększono limity wielu przedmiotów w tym generatorów energii!
- Zwiększył się limit miejsc na zrobione zdjęcia
- Można szybciej wymieniać miód u Vespiquen
na przedmioty, a Smeargle
łatwiej uczy się patternów - Poprawiono i ulepszono działanie wielu naszych skilli (Surf, Leafage, Rollout itd)
A to tylko bardzo drobna część listy zmian, które wprowadziła darmowa i powtórzę to jeszcze raz – DARMOWA aktualizacja Pokopii. I każdy aktualny gracz na tym tylko skorzysta.

(POD WODĄ?!) w to mi graj!Bardzo mnie to cieszy, bo to są rzeczy, które nie tylko ułatwiają i usprawniają grę, ale także świadczą o tym, że twórcy słuchają narzekań graczy i sami widzą, że w grze można jeszcze wiele poprawić.
Piszę o tym, dlatego, że ŻADNA DARMOWA, LUB PŁATNA aktualizacja dla jakiejkolwiek gry Pokemon głównego nurtu – nie poprawiała nigdy niczego. Pamiętacie jak w Scarlet/Violet ikonki w boxach się doczytywały? NIGDY tego nie poprawiono. DLC dodawały tylko nowe miasta i fabuły, ale nigdy nie poprawiały QoL. Pokopia pokazuje, że to się da zrobić i jasno o tym piszę.
DLC dodało od razu kolejne bajery o których warto napisać: Dziesiątki nowych przedmiotów po kilkanaście w każdej kategorii, 36 nowych habitatów, ponad 50 nowych Pokemonów, prawie 50 nowych notatek historycznych różnego rodzaju i nowe stroje, wyglądy włosów, ramki i patterny. No i oczywiście nowa kraina.
Prawdę mówiąc jest to więcej niż się spodziewałem. Myślałem, że dostaniemy raczej drobnicę, kilka dodatków, kilka Pokemonów, ale na pewno nie 50. Jestem zaskoczony, że pierwsza część DLC (z trzech) dokłada tak dużo zawartości do gry, które starczą na wiele godzin dla każdego gracza.

O czym to jest?
Jeśli chodzi o część fabularną to pierwsza część DLC nie porywa. Tzn nie porwała mnie aż tak, jak cała fabuła Pokopii. Jest fajna, ale… dość lekka i krótka. Czasami jest też upierdliwa, bo wróciło sztuczne wydłużanie gry poprzez „czekanie na wybudowanie” obiektów. Samo DLC możecie przejść w jakieś… 4 godziny. Ale zajmie wam to 3 dni jeśli będziecie grzecznie czekać na wybudowanie wszystkich wymaganych budynków.
Natomiast sama fabuła kręci się wokół Popplio
, który chciałby przywrócić krainę w której mieszkał do swojej dawnej świetności. Życzy sobie też odszukania i powrotu jego przyjaciół. No i szukamy ich. Robimy to dlatego, że Popplio chciałby też wybudować taki wielki budynek, który wygląda ładnie, ale nie ma co z nim potem zrobić. A przyjaciele nie chcą budować bo trzeba ich do tego przekonać wykonując ich zadania. A kiedy w końcu się udaje, dostajemy gratulacje, ulepszamy krainę do 10 poziomu i zajmujemy się niszczeniem tego budynku i przerabianiem krainy pod siebie. No albo kradniemy przedmioty z Bubbly Basin by udekorować nasze wypracowane przez miesiące miasta.

No bo właśnie, fabuła jest taka, że nie zachęca zbytnio mimo wszystko do zostania w Bubbly Basin na dłużej (lub na stałe), ale zachęca do zabierania stąd przedmiotów, by jeszcze bardziej upiększać nasze ulubione miasto w którym już przez wiele godzin tworzyliśmy swój dream-land. Bubbly Basin bardzo się starało, by być fajne i piękne, ale… jesteśmy pod wodą. Panuje tu trochę inny klimat, który nie jest naturalny dla człowieka (nas) i czuć tę zimną wodę na naszym ciele. Nie wszystkie Pokemony czują się tu świetnie, więc mimo wszystko wracamy na stare śmieci.
Owszem, koralowce, nowe meble i bloki są fajne, ale mimo wszystko moje piękne Vulpisterowo wygląda tak super, że nie mam zamiaru przenosić się pod wodę. No ale to moje podejście. Wam przecież nie zabraniam bawić się świetnie z rybami 🙂
Głęboko, coraz głębiej
Czarna głębia. Jak już jesteśmy pod wodą, to możemy znaleźć miejsca gdzie da się nurkować jeszcze głębiej, aż trafimy na samo dno – do ciemnej toni wody, gdzie światło już nie dociera.

Bardzo fajnie w Pokopii zrealizowano czarne głębie oceanu. Jest tu ciemno, widoczność jest niska, ale możemy pomóc sobie rozświetlając ją lampami (nie wymagającymi prądu) lub innym Pokemonem, który daje nam trochę światła.
To są takie miejsca, gdzie nie zdziwię się, jeśli dzieciaki będą się ich bać. Tam autentycznie jest ciemno i dość mroczno, chodzi się po omacku jeśli nie widzimy za dużo. Idealne miejsce na Pokopiowy horror.

Głębiny skrywają dodatkowe tajemnice, przedmioty i miejscówki. Są bardzo fajne, ale… malutkie. W sumie to niewielkie kawałki przestrzeni (a myślałem, że będą tak duże jak cała nowa mapa), które szybko jesteście w stanie opłynąć. W sumie trochę się zawiodłem. Bo koncepcja jest bardzo fajna, w głębi trochę inaczej wszystko wygląda i robi to ciekawe wrażenie. Ale… potem okazuje się, że w sumie nic tu zbytnio nie ma i… po namyślę uważam je za niewykorzystany koncept.
Nawet tak do końca nie wiem czego się spodziewałem. Kolejnej wielkiej mapy? Ogromnych przestrzeni, w których mógłbym budować własny dom, czy budynki? Większej ilości tajemnic w głębinach? Trudno powiedzieć. Ale… uważam je za jedną z najsłabszych części tego DLC i jako niewykorzystany potencjał. Daję znać, że raczej nie macie zbytnio po co tam wpływać, oprócz samego efektu WOW.
Kończmy już!
Dobra, bo ja się tu rozpisuje, a to dopiero pierwsza część DLC z trzech zapowiedzianych. Więc czas na podsumowanie i to jeszcze bez oceny bo ta dopiero będzie po wydaniu wszystkich części.
Nie mniej ogłaszam, że… WARTO. Już teraz.
Jak dla mnie na ten moment DLC bardzo daje radę, jest obszerne, zawiera wiele nowości i fajnych rzeczy i już teraz ma duży potencjał na to by kolejne części świetnie go uzupełniły. Od razu mówię, że polecam i jeśli się zastanawiacie i nie jesteście pewni, to moim zdaniem bardzo warto i zachęcam by dać mu szansę.
Warto też wspomnieć, że czekają nas jeszcze dwie części. O ile uważam, że druga część będzie dużo słabsza, jako kosmetyczna popierdółka, być może z nowymi meblami i przedmiotami, o tyle myślę, że trzecia część może być petardą. Jeśli twórcy Pokopii zakończą to DLC tak jak się rozpędzili, to czeka nas niezła jazda.
Ja jestem niezwykle ciekaw co będzie dalej, a to co jest teraz – sugeruję samemu sprawdzić!
Pokémon Pokopia: Bubbly Basin

Platforma: Nintendo Switch 2
Deweloper: TPCi, Game Freak, Koei Tecmo
Wydawca: Nintendo, TPCi
Data wydania: 5.08.2026
Ocena będzie po wszystkich wydanych częściach.
Moja polecajka: POLECAM / NIE POLECAM











Swoją recenzją podzielił się też Lulu, który wraz ze mną odkrywał tajniki Pokopii w pierwszej części DLC. Jego recenzję (bez edycji) możecie przeczytać poniżej:
Dobre dlc do wsm juz dobrej i raczej kompletnej gierki, maybe troche krotkie znajac juz patent na patodeweloperke, ale to wynika wsm juz z samego faktu lepszej znajomosci mechanik gry, nowe bloki są przesliczne przez co wsm chce sie znowu budowac, szczegolnie ze poza blokami typowo budowlanymi doszlo tez po prostu troche dekoracyjnych ktorych brakowało base grze, takich jak witryny, połki sklepowe czy szyldy. Quality of life z updatu ktory wyszedl razem z dlc to game changer totalny (na Ciebie patrze tangrowth
Lulu, mogles od razu tak appraisowac itemy), fajnie tez ze w koncu mamy jakies wodne pokemony z faktycznie uzytecznymi umiejkami, bo wczesniej tak naprawde jedyne do czego sie water pokemony nadawaly to do wydalenia je do jakichs chatek na odludziu bo „water” ability bylo chyba jedyna bezuzyteczna umiejetnoscia w grze. Takze overall pakiet dlc + update zrobily giga dobra robote tej gierce
























