Oficjalne rankingi użycia Pokemonów podczas turnieju Global Challenge 2026 w Pokemon Champions właśnie ujrzały światło dzienne i – powiedzmy sobie to szczerze – na samej górze mamy niezłe zaskoczenie, choć im dalej w las, tym mocniej wieje nudą i turniejową rutyną. Jeśli myśleliście, że ranging czymś was zaskoczy, to tabela szybko weryfikuje te marzenia.
Kto w topce?
Na pierwszym miejscu wylądował Sneasler
, który zdominował tegoroczne rozgrywki. Sam nie do końca wiem, jak to skomentować, ale jego zestaw unikalnych cech i szybkość najwyraźniej idealnie wpasowały się w obecne realia turniejowe. Tuż za nim, na bezpiecznym drugim miejscu, twardo stoi stary, dobry Garchomp
. Ten smok po prostu nie chce umrzeć i od lat, niezależnie od generacji, terroryzuje scenę kompetetywną. Podium zamyka Basculegion
, co pokazuje, że motywy z Hisui wciąż mocno trzymają się w zestawieniach.
Oto jak prezentuje się pełna dziesiątka najczęściej wybieranych stworków:
| Miejsce | Pokemon |
| 1 | Sneasler |
| 2 | Garchomp |
| 3 | Basculegion |
| 4 | Kingambit |
| 5 | Incineroar |
| 6 | Charizard |
| 7 | Aerodactyl |
| 8 | Archaludon |
| 9 | Sinistcha |
| 10 | Peliper |
Patrzę na tę listę i z jednej strony cieszę się, że nie ma tu totalnego monopolu jednej generacji, ale z drugiej – niektóre gęby widzę już stanowczo zbyt często. Kingambit na czwartym i Incineroar na piątym to klasyka gatunku, która w kółko powraca w każdym turnieju i szczerze mówiąc, zaczyna mnie to już trochę nużyć. Ile można patrzeć na tego samego ognistego kota? Designerzy mogliby w końcu stworzyć coś, co realnie zagrozi jego pozycji, zamiast ciągle serwować nam powtórkę z rozrywki.

Co ciekawe, na szóstym miejscu wylądował Charizard, co tylko potwierdza, że nostalgia to potężna broń i Game Freak doskonale wie, jak ją monetyzować. Cieszy oko obecność Archaludona oraz Sinistchy, bo to stosunkowo świeże projekty, które przynajmniej trochę odświeżają ten betonowy krajobraz. Stawkę zamyka Peliper, niezawodny deszczowy ptak, bez którego żadna szanująca się strategia oparta na pogodzie po prostu nie istnieje.
Podsumowując…
Mimo wszystko ta topka jasno pokazuje jedno: turniejowa rzeczywistość rządzi się swoimi, brutalnymi prawami. Albo grasz tym, co ma najlepsze statystyki i synergię, albo odpadasz w przedbiegach. Szkoda, że twórcy tak rzadko decydują się na sensowne zmiany w balansie, które pozwoliłyby zabłysnąć innym, mniej oczywistym stworkom. No ale cóż, gramy tym, co mamy.
























